Inżynieria po godzinach

Rodzina czy kariera?

07.07.2017 r. | Inżynieria po godzinach

Wczoraj minęły dokładnie dwa lata od momentu, w którym po raz pierwszy przytuliłam swojego pierworodnego syna. Dość twardo stąpam po ziemi i nie potrafię (dosłownie, nie znam takich słów) opisać, jakie to uczucie, ale przepadłam i kocham moje dzieci bezwarunkowo.

Ale uwielbiam też pracować i ciągle się uczyć. Czy to da się pogodzić? 

ŚWIADOMOŚĆ WŁASNYCH POTRZEB I WAHANIA

Jak każda pewnie kobieta, mając wykształcenie i wielkie ambicje, nie byłam pewna swojej decyzji. Z jednej strony, chcieliśmy powiększyć naszą dwuosobową rodzinę (pobraliśmy się jeszcze na studiach) i to pragnienie było ogromne. A z drugiej - okres kilku lat po studiach to gorący czas karierowy i taki był też dla mnie. Ciągnie mnie do bycia ciągle lepszą i poświęcam na to wiele czasu i energii – czy zostanie coś z mojej siły i rezerw czasu dla dzieci? Zwykłe, codzienne troski, które ma większość z nas (za co żyć?) też nie sprzyjają myślom o potomstwie. Ale jednak mamy dwoje dzieci i nie wyobrażamy sobie beż nich życia – co do tego jesteśmy z mężem absolutnie zgodni (ta zgodność nieco się czasem rozprasza, jeśli idzie o inne sprawy ;-)).

 

REZYGNACJA CZY ZMIANY?

Picie gorącej kawy (chociaż tę akurat pijam), nieprzespane noce i brak spontaniczności – który rodzic tego nie zna? Rezygnacja z czegoś na poczet dzieci brzmi jak truizm, ja jednak wolę jak się mówi o zmianach. Zmienia się organizacja (czy już logistyka?), zmieniają się priorytety, nabiera się dystansu do wielu spraw. Okazuje się, że w ciągu tej samej doby, którą mieliśmy do dyspozycji wcześniej, w dokładnie te same 86 400 sekund jesteśmy w stanie zrobić o wiele więcej niż mieliśmy kiedyś w swoich planerach.

Ale są i takie okresy, gdzie przez tydzień nie zrobisz nic konkretnego, bo dziecko źle się czuje, albo po prostu chce z Tobą być. Trzeba się przeorganizować (najprostszy przykład: nie ma sensu włączać komputera przy starszym synu. Ja chcę pracować, a Nikoś chce Strażaka Sama – no, nie dogadamy się tak i oboje będziemy niezadowoleni), a niektóre sprawy po prostu odłożyć na bok.

 

NIEMOŻLIWE MOŻLIWOŚCI 

Odwiedziła nas niedawno siostra, z którą rzadko się widujemy i  pytała o moje dalsze plany. No to opowiadam, jak to chcę się dalej kształcić, nabierać biegłości językowej, rozwijać swoje zainteresowania, być coraz lepszą w swojej pracy, no i oczywiście cały czas być obecna w życiu dzieci i wszystko z nimi robić. Może na koniec jeszcze tylko zbawię świat.

Wypowiedziane na głos myśli rozśmieszyły mnie. Trzeba się nauczyć porcjować swoje chęci i zamiary – nikt nie chce być przemęczoną wonder woman.

 

CZYLI NIE DA SIĘ NIC PRZY DZIECKU ZROBIĆ?

Wprost przeciwnie! Już mając jedno dziecko zdobyłam dwie naprawdę świetne prace, nauczyłam się w końcu (!) pływać, podszkoliłam angielski i wspólnie z mężem wykończyliśmy mieszkanie. Od pięciu miesięcy jest nas czworo, ale na razie oprócz oczywistej mniejszej ilości czasu tylko dla siebie, również cały czas próbuję się rozwijać.

 

DNI, KTÓRYCH JESZCZE NIE ZNAMY

Nasze dzieci są małe, kochane i słodkie. Gdy przywołuję w pamięci obraz nastoletniej samej siebie, czy też młodszego rodzeństwa (a jest ich sześcioro!) – to nie jest już tak słodko. Wiem, że najtrudniejsze dopiero przed nami (chociaż ufam, że w tym przypadku odziedziczyli kilka cech po mężu i będą spokojniejsi). Mam wielką nadzieję, że uda się nam żyć w zdrowiu, zgodzie, jednocześnie rozwijając się, każdy w swoim kierunku.

Jest moim wielkim marzeniem, żeby za 13-16 lat nasi synowie chcieli z nami grać w kalambury, czy pojechać w Bieszczady, żeby się nauczyli od nas grać w siatkówkę i jak ogarnąć AutoCADa ;-)

 

WDZIĘCZNOŚĆ

Dzięki Bogu, możemy cieszyć się naszymi słodkimi dziećmi, wracać do pięknego mieszkania i rozwijać się zawodowo. Każdego dnia za to dziękujemy i mam nadzieję, że nigdy nie przestaniemy być wdzięczni. A dzięki naszym bliskim możemy czasem (lepiej nie nadużywać dobrodziejstw ;-)) skoczyć sami na basen.

Ale dzieci są małe tylko raz. Mojemu młodszemu synkowi wyszedł wczoraj pierwszy ząb. Starszy uczy się temperować ołówki. Idę się tym nacieszyć, póki mogę.

Dodaj komentarz:

* Autor:
* Treść:

Komentarze:

Dzieci nie mam i powiem szczerze, że nie bardzo wyobrażam sobie zajmowania się nimi i pracowania w taki sposób, w jaki obecnie pracuję.

07.07.2017 r. Olka

Sama jeszcze nie mam takiego poczucia, że chcę dziecko, ale zastanawiam się czy w końcu jak on się pojawi, będę potrafiła zrezygnować z kariery.

07.07.2017 r. Dominika Drobiazg

Sama dzieci jeszcze nie planuję, ale po rodzicach w mojej rodzinie widzę, że macierzyństwo i karierę da się pogodzić, chociaż czasami jest ciężko, ale jest to możliwe. Powodzenia w nauki synów obsługi AutoCada :)

07.07.2017 r. Aleksandra Sajecka

© 2017 Inżynieria sanitarna, gospodarka wodna - Michalina Kotowicz-Manko.
Kopiowanie materiałów zabronione.